"Łowiec Polski" - numer 1/2019
Kynologia

Z psem w stadzie

Cóż z tego, że pies potrafi tropić, aportować, przeszukiwać teren i zna wiele komend porządkowych, ale… nie zawsze chce je wykonywać. Musimy sprawić, aby nasz własny pies traktował nas poważnie i chciał z nami współpracować. A to wymaga znajomości psiej psychiki i psiego porządku świata.

Zaznaczmy na początku, że znajomość poleceń nie musi być jednoznaczna z ich ochoczym wykonywaniem. Sztandarowym przykładem jest tu komenda przywołująca „do mnie”. Każdy pies zna ją doskonale, ale tylko nieliczne są na tyle uprzejme i dobrze wychowane, by wykonywać ją bez żadnego sprzeciwu. Przeważnie trzeba powtarzać ją wiele razy, do tego coraz głośniej, a nierzadko wtrącając w nią słowa powszechnie używane za nieprzyzwoite, co w końcu – nie bardzo wiadomo dlaczego – zawsze przynosi pożądany efekt. Nie o takie jednak porozumienie z pupilem nam chodzi.

Po studiach, a głąb
Bardzo ładnie tego typu problemy widać u psów, które wróciły do właściciela po kilkumiesięcznym szkoleniu. Zostały nauczone tam wszystkiego, a w domu zachowują się identycznie – albo i gorzej – jak przed szkoleniem. Każdy, kto układa psy, spotkał się z takimi sytuacjami nieraz: pies słucha instruktora, a nie słucha właściciela. Z czego więc to wynika?

Przede wszystkim z tego, że każdy człowiek ma inną – nazwijmy to – charyzmę, którą zwierzęta bezbłędnie wyczuwają. Przejawia się ona mową ciała, sposobem wykonywania poleceń oraz chociażby podstawową znajomością psiej psychiki. Uważam, że każdy może się tego nauczyć. Ta ostatnia rzecz, czyli wiedza o psich zwyczajach i ich sposobie postrzegania świata, jest najważniejsza. Dzięki niej wiemy, jak zaspokajać podstawowe potrzeby psa, a tym samym sprawiać, żeby opłacało mu się nas słuchać i w pełni podporządkować.

Przede wszystkim nie pozwalajmy niczego na sobie wymuszać. Jest to pierwszy krok do zbudowania w psie przekonania, że to on rządzi. Na przykład pupil wyrywa się na smyczy, by pobiegać, a my często dla świętego spokoju postanawiamy go puścić. Konsekwencją tego jest coraz większa presja ze strony psa i coraz mniejsza nad nim kontrola. Przekłada się to na inne płaszczyzny, ponieważ daliśmy już mu informację, że to on o wszystkim decyduje. To samo będzie z rozpychaniem się w drzwiach, wyskakiwaniem z samochodu, wymuszaniem jedzenia albo spychaniem nas z łóżka. Są to sprawy absurdalne i trudno je niektórym zrozumieć, ale widoczna jest tu ponad wszelką wątpliwość jedna niepodważalna prawidłowość: im lepiej traktujemy psa, tym on mniej nas szanuje.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone