"Łowiec Polski" - numer 10/2017
Kynologia

Sztuka szkolenia

Mimo że psy myśliwskie mają wrodzone cechy łowieckie, to i tak bez odpowiedniego przyuczenia nie da się z nimi polować. Niestety, wielu myśliwych o tym nie wie i po prostu cierpliwie czekają, aż z ich rozbrykanych pupili wyrosną łowieckie gwiazdy.

Szkolenie psa niekoniecznie musi oznaczać wysłanie go do profesjonalnej szkoły. Najlepiej, jeśli podejmiemy się tego sami, a z fachowcem będziemy konsultować się w sprawach trudnych lub tylko po to, by upewnić się, czy wszystko robimy dobrze. Każdy pies – bez wyjątku – wymaga minimum przygotowania z zakresu posłuszeństwa, współpracy z przewodnikiem oraz obycia w terenie. Układając samodzielnie naszego pupila, poznajemy dokładniej mowę jego ciała, a to z kolei ułatwi nam odczytywanie jego zachowania na polowaniu. Jednak przede wszystkim powinniśmy wiedzieć, jak duże korzyści płyną z samego procesu szkolenia psa i że tak naprawdę jest to niezbędne, jeśli chcemy mieć w nim pomocnika łowów, a nie kłopot.

Kształtowanie charakteru
Pierwsza korzyść, jaka płynie z samodzielnego szkolenia psa, jest taka, że pracując ze szczeniakiem, mamy wpływ na kształt jego charakteru. Żaden pies nie rodzi się posłuszny, cierpliwy i skupiony na poleceniach przewodnika. Co najwyżej ma do tego predyspozycje i właśnie od nas zależy, czy je w szczeniaku rozwiniemy, czy stłumimy.

Zaczynając szkolenie, a raczej wychowywanie małego psa, budujemy między nami pewną relację. Uczymy go przychodzenia na zawołanie, chodzenia na smyczy, spania w swoim legowisku oraz wielu innych praktycznych czynności. Wszystko to ułatwia nam wspólne życie, ale przede wszystkim szczeniak uczy się, że wykonywanie naszych poleceń to naturalny element funkcjonowania w tym świecie. Uczy się, że słuchanie nas ma sens, bo usprawnia i porządkuje jego życie.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone