"Łowiec Polski" - numer 10/2017
Temat miesiąca

Puchalski 2017

Podczas XXII edycji najstarszego konkursu fotografii przyrodniczo-łowieckiej w Europie, organizowanego przez redakcję „Łowca Polskiego”, pamiątkowy medal i tytuł Grand Prix powędrowały do Grzegorza Bobrowicza.

Sekret piękna fotografii przyrodniczo-łowieckiej polega między innymi na absolutnej naturalności bohaterów robionych fotogramów. Przyrodzie nie można niczego nakazać, ustawić „do zdjęcia”, wytłumaczyć, co ma robić. W takich konkursach, jak Konkurs Fotograficzny im. Włodzimierza Puchalskiego, o jakości prac decydują przede wszystkim głęboka znajomość przyrody i instynkt, po części klasycznie myśliwski, a także wytrwałość i… przysłowiowy łut szczęścia.

Łowieckie portrety

Na wernisażu XXII edycji Konkursu im. Włodzimierza Puchalskiego, który Redakcja „Łowca Polskiego” tradycyjnie już zorganizowała w warszawskim Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Łazienkach Królewskich, właśnie o tych przymiotach fotografów zajmujących się fotografią łowiecką mówiono wyjątkowo dużo.

Temat wywołała już podczas części oficjalnej uroczystości prezes Oddziału Warszawskiego Związku Polskich Artystów Fotografików Magdalena Wdowicz-Wierzbowska, wręczająca nagrodę specjalną ZPAF, notabene w jakimś sensie jubileuszową, bo przyznawaną przez to stowarzyszenie w Konkursie Fotograficznym im. Włodzimierza Puchalskiego już po raz piąty. Wyróżniając „portret” młodej sowy uszatej zatytułowany „Zjawa”, Magdalena Wdowicz-Wierzbowska zwróciła uwagę – jako artysta zajmujący się właśnie portretem, tyle że ludzi – na trudność takiej fotografii, w której zwierzyna nigdy pozować nie będzie.

Mówił o tym też chwilę później – wyróżniony przez Kapitułę Konkursu Fotograficznego im. Włodzimierza Puchalskiego najwyższą nagrodą Grand Prix – Grzegorz Bobrowicz, kiedy, tradycyjnie, przedstawiał licznie zebranym w Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa gościom wernisażu kulisy powstania nagrodzonego zdjęcia. Zrobiony z poziomu wody, z tzw. fototratwy, fotogram przedstawiający walkę godową łysek, a zatytułowany „Pedicure”, wymagał, według słów autora, wiele wytrwałości, ale też refleksu i wiedzy o zachowaniu tych ptaków. Fotografia powstała po kilku trudnych godzinach oczekiwania w zimnej wodzie, a decydujące w uchwyceniu momentu walki okazały się refleks, który pozwolił wyzwolić migawkę we właściwym momencie, oraz znajomość zachowań łysek.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone