"Łowiec Polski" - numer 9/2017
Temat miesiąca

Blaski i cienie medali

Strzelamy coraz więcej medalowych trofeów! Jednocześnie liczebność jeleni prawdopodobnie osiągnęła najwyższy poziom w historii. Pseudoekolodzy wzywają do zaprzestania polowania, a rolnicy do wystrzelania „szkodników”. Pewne jest jedno – nadchodzi czas, w którym, chcąc minimalizować konflikty, będziemy zmuszeni – w niektórych łowiskach – do redukowania liczebności jeleni.

Prezentacja najmocniejszych trofeów – zdobytych w poprzednim sezonie – prowokuje kolejny raz do dyskusji o tym, w jaki sposób powinno się kształtować populację jeleni. Każdy myśliwy chciałby polować w łowisku, w którym zdobycie medalowego trofeum nie stanowi problemu. Jest to możliwe, ale wymaga dużo cierpliwości i przezwyciężenia problemów, niestety nie tylko lokalnych.

W toczącej się od wielu lat dyskusji spieramy się nie tylko o zasady selekcji, ale również o wielkość populacji. Poważnym problemem jest redukcja szkód – zarówno tych powstających w uprawach rolnych, jak i leśnych. Temperatura rozmów wzrasta wprost proporcjonalnie do liczebności jeleni i dzików, która w ostatnich dziesięcioleciach znacząco się podniosła.

Powodów szybkiego przyrostu jest kilka. Prawdopodobnie głównym są zmiany zachodzące w rolnictwie, ale nie bez znaczenia jest również całkowita przebudowa drzewostanów. Dzięki temu nasze łowiska zapewniają coraz więcej schronienia i pożywienia. Nasza opieka przez ograniczanie procederu kłusownictwa jest również niebagatelna, choć nie można przedstawić jej w liczbach.

Lasy i pola po zakończeniu drugiej wojny światowej były praktycznie puste. Jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku w wielu obwodach jeleń był rzadkim gościem. W 1968 roku w całym kraju odstrzelono jedynie 10 tysięcy jeleni. Z dzisiejszej perspektywy może się to wydać niewiarygodne, ale pojemność naszych łowisk w tamtych czasach Janusz Sikorski (ówczesny wicedyrektor odpowiedzialny za łowiectwo w ministerstwie leśnictwa) określał na zaledwie 33 tysiące. W rocznikach „Łowca Polskiego” z tamtych lat znajdziemy artykuły, w których wzywał myśliwych do ograniczania populacji jeleni i dzików. Minęło prawie pięćdziesiąt lat i…

Obecnie strzelamy 80 tysięcy jeleni! Specjalnie podaję dane dotyczące odstrzału, a nie szacowanej liczebności, ponieważ przez dziesięciolecia w naszych głowach całkowicie zatarła się świadomość, że jest to tylko lepszy lub gorszy szacunek! Powinien być dla wszystkich jedynie wskaźnikiem, czy populacja się zwiększa, czy zmniejsza. Tymczasem dla części leśników i myśliwych te wyliczenia stały się niemalże religią.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone