Łowiec Polski: miesięcznik łowiecko przyrodniczy - łowiectwo
http://www.lowiec.com/cgibin/shop/

 

     
Aktualny numer: 9/2010

 


Niezwykłe historie rekordowych wieńców

Klejnot jesiennej kniei

Konkursy bez myśliwych

Kolimator czy luneta

Wsiedlanie zajęcy

Leśne sokoły

Zobacz pełen spis treści
 

"Łowiec Polski" - numer 2/2010
Porady praktyczne

Strzelanie zimą

W chłodnym powietrzu, niskiej temperaturze średni punkt trafienia obniża się. Cięższe kalibry są na to zjawisko zdecydowanie mniej wrażliwe niż lekkie, niemniej zjawisko to występuje i kiedy zimą strzelamy z broni przystrzeliwanej zazwyczaj latem, musimy być tego świadomi.


W  grudniu 2009 roku na Warmii i Mazurach temperatura osiągnęła 20 stopni poniżej zera. Przy takich mrozach normalni obywatele nosa nie wyściubiają z domu, ale łowiectwo rządzi się innymi prawami. Gdzieś na godzinę przed zmrokiem zadzwonił do mnie myśliwy z Podlasia, prosząc o poradę. Otóż siedział sobie chłopina na niewysokiej zwyżce, przymarzając wstydliwą częścią ciała do deski. Widoczność wspaniała, śnieg. Przygotował nęcisko z rybich łbów i innych mięsnych odpadów, znajdujące się dokładnie 185 sporych kroków od jego stanowiska. Posiłkiem najpierw zainteresowały się wrony, potem pojawił się głodny mykita. Nasz nemrod postanowił strzelać. Specjalnie do takich celów nabył odpowiednią broń – sztucer Savage 10 Predator, kalibru .223 Remington. Broń zacna, z półciężką lufą. Optyka bardziej tarczowa niż myśliwska – celownik DOT 4,5–30 x 50. Zestaw na lisy zupełnie przyzwoity. Broń przystrzelana na 100 metrów, z przewyższeniem 3 cm. Pocisk lekki, o masie 3,56 g – specjalnie, by spłaszczyć tor; choć skok gwintu w Savage (1:9 cali) preferuje raczej nieco cięższą kulę.

Dorodny lis, pałaszując ryby, ustawił się wręcz doskonale. Nasz nemrod wybrał więc odpowiednie dla niego powiększenie – 12 x, sprawdził podparcie broni na podporze (przez gruby pasek, nie bezpośrednio na desce), umieścił podświetloną kropkę siatki na komorze, wstrzymał oddech i zaczął powoli wybierać spust. Strzał go zaskoczył, tak jak być powinno. Huk przetoczył się szerokim echem po okolicy. Mykita kuli nie przyjął, odskoczył bowiem żwawo o paręset metrów i rozglądał się uważnie we wszystkie strony. Po pewnym czasie rudzielec zdecydował, że jeszcze raz podejmie wyzwanie. Zwyciężył głód albo lis nie wierzył w umiejętności strzelca.

 Resztę artykułu przeczytasz w papierowym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

     
     
     
     
     
     
     
Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone