"Łowiec Polski" - numer 2/2010
Temat miesiąca
Regres populacji cietrzewia utrzymuje się zarówno w naszym kraju, jak i w Niemczech. Po obu stronach granicy główną przyczyną są zmiany środowiskowe i drapieżniki. W ich intensywnej redukcji przy wykorzystaniu nowoczesnych metod Niemcy widzą szansę na uratowanie tego kuraka. Masyw górski Rhön z rezerwatem biosfery leży na pograniczu trzech niemieckich landów: Bawarii, Hesji i Turyngii. Te niewysokie góry (750–926 m n.p.m.) były w ubiegłym stuleciu jedną z ważniejszych ostoi cietrzewia w Niemczech. W latach 70. XX wieku na powierzchni niespełna 10 tys. ha liczebność tej populacji określono na około 600 ptaków. Dziś pozostało około 20 osobników. Dla ratowania niewielkiej populacji cietrzewia, gatunku będącego jednym z symboli tego górskiego regionu, zintensyfikowano aktywne działania ochronne. Po przygotowaniu biotopu, m.in. poprzez redukcję drapieżników czworonożnych, planuje się w niedalekiej przyszłości sprowadzić tam cietrzewie odłowione w Skandynawii lub wyhodowane w Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie na Mazurach.
Tradycyjnie i nowocześnie Działania zmierzające do ograniczenia liczby ssaków drapieżnych, a to jest tematem niniejszego artykułu, biegną tam dwutorowo. Z jednej strony, miejscowi myśliwi starają się możliwie aktywnie polować zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo (status ochronny tego terenu dopuszcza prowadzenie gospodarki łowieckiej). Z drugiej strony, redukcją lisów i innych czworonożnych drapieżników na terenie największej, bawarskiej części tego obszaru, zwanej „Lange Rhön”, zajmuje się strażnik zatrudniony przez Fundację na rzecz Dzikiej Przyrody, która funkcjonuje przy Związku Myśliwych Bawarii. Ma on zgodę na ich odłów w pułapki żywołowne w dwunastu tamtejszych obwodach łowieckich (średnia powierzchnia obwodu to około 1000 ha), tworzących od 1963 roku rejon hodowli cietrzewia.
Resztę artykułu przeczytasz w papierowym wydaniu "Łowca Polskiego"
|
|